|
(Łutowiec) Zapada zmierzch, a na horyzoncie pojawiają się kolejne obłoki dymów. To ogniska sobótkowe, które tradycyjnie mieszkańcy okolicznych wsi zapalają w drugi dzień Zielonych Świątek. W Łutowcu ten zwyczaj również zachował się w świadomości mieszkańców. Wraz z zachodem słońca młodzi zapalają duży stos sobótkowy.
Zielone Świątki to polska ludowa nazwa święta majowego, według wielu badaczy pierwotnie związanego z przedchrześcijańskimi obchodami święta wiosny (z siłą drzew, zielonych gałęzi i wszelkiej płodności), przypuszczalnie pierwotnie wywodząca się z wcześniejszego święta zwanego Stado, a obecnie potoczna nazwa święta kościelnego Zesłania Ducha Świętego. W zależności od regionu nazywane są też sobótkami (południowa Polska) lub palinockami (Podlasie) - konsekwencja tego, gdy w okresie chrystianizacji próbowano przenieść obchody Nocy Kupalnej na okres majowych Zielonych Świątek (a dopiero później na termin pierwotnie bliższy temu pogańskiemu świętu, na specjalnie w tym celu ustanowioną wigilię św. Jana). Ludowe obyczaje związane z Zielonymi Świątkami mają swe źródła w obrzędowości pogańskiej. Wpisane są w rytm przyrody, oczekiwanie nadejścia lata. Ich archetypem są magiczne praktyki, które miały oczyścić ziemię z demonów wodnych, odpowiedzialnych wiosną za proces wegetacji. Działania te miały zapewnić obfite plony. W tym celu palono ognie, domy przyozdabiano zielonymi gałązkami, tatarakiem, kwiatami (przystrajanie domostw zielonymi gałęziami miało zapewnić urodzaj, a także ochronić przed urokami). Niektórzy wycinali młode brzózki i stawiali je w obejściu. W ludowej tradycji ziemi dobrzyńskiej - choć już w sposób cząstkowy - zachowały się zwyczaje związane z kultem drzew i zielonych gałęzi. Bydło okadzano dymem ze spalonych święconych ziół, przystrajano wieńcami i kwiatami, a po grzbietach i bokach toczono jajka. W okresie późniejszym zasiane pola obchodziły procesje, niesiono chorągwie i obrazy święte, śpiewano przy tym pieśni nabożne. Zielone Świątki szczególnie były popularne wśród pasterzy, którzy ucztowali i tańczyli przy ogniu. Zwyczaj ten do dzisiaj jest popularny wśród górali zagórzańskich i Podhalan, w sobótkową noc na wielu wzgórzach palą się widoczne z daleka ogniska.
Nikt ze zgromadzonych na wzgórzu w Łutowcu nie pamięta, dlaczego właśnie tego dnia zapalane są stosy sobótkowe. Jest to po prostu zwyczaj (zapewne z czasów pogańskich), który głęboko wsiąkł w tradycję tej ziemi. Jak mówią mieszkańcy, zarówno ich dziadkowie, jak i rodzice zbierali się w drugi dzień Zielonych Świątek, aby przy zabawie i ognisku spędzić wesoło czas.
Jak przed laty, tak i teraz - mieszkańcy wsi bawią się wspólnie u podnóża wzgórza, tańcząc do ulubionej muzyki. Co prawda nie przygrywają już grajkowie, bo muzyka dochodzi ze sprzętu grającego, ale i tak zabawa trwa w najlepsze. Na jurajskim „parkiecie” chętnie tańczyli zarówno starsi, jaki i młodsi duchem i ciałem.
|